2011/09/14

:w

Po drugiej stronie lustra.

Gratuluję Buce wyrażania myśli.
oh tak mu kurwa gratuluję.

2011/09/09

Zaplątany w pudełko.

No i masz ci los, od czego by tu zacząć. Poplątałem się aż tak, z tych entry w mojej głowie było tyle, że się sam zgubiłem.

Jakieś przemyślenia, 4homet + thc, dose unknown.

Remont szczęki.

Chyba mogę gadać.
Chyba.



Widziałem w RSSie jedynkę.
Rzuciłem tylko okiem, wiedząc kto musiał poczuć podobnie.

Nie czytałem, gdyż postanowiłem dać Ci przywilej przeczytania tego, co chciałem napisać without any influence.
Sam jestem ciekaw, jak będzie :D


Co.

- No właśnie o tym chcę porozmawiać :D


Bo właściwie Czym i Dlaczego i w Jaki Sposób?

Niebieski: Ależ tabionie, wydaje mi się że jest to głuuupie. Czemu ty chcesz o tym rozmawiać? Znaczy wiesz, chętnie cię wysłucham, ale nie wymagaj ode mnie odpowiedzi. No chyba, że skupisz moją uwagę czymś.

Różowa:: No ale czekaj, dam mu się wypowieedzieć :) Chociaż posłuchamy, co ma do powiedzeniaa :)

Niebieski: Czekaj, zrobię Ci mkfs.ext3 /dev/sdb1 to pogadamy o_O'

No o_O

Właśnie tak to wygląda. Że siedzę i gadam tu z Wami, czymkolwiek jesteście, w trakcie gadania do was.
I co mam z tym robić?


(no ale czekaj no... właściwie jak?... ale że o co mu chodzi. Że to, co ma w głowie?)


No i tak i nie. Poniekąd, owszem, aczkolwiek pod pewnymi warunkami.)


Ciemnoróżowa: No Tabion, wyspowiadaj się *szelmowskie oczko*
O, jestem Ciemnoróżowa!
O kurwa, zaplątałam się.
DOO

bre! :D
I to jest tak, że teraz jestem na ogóle, i Wszyscy dają mi pozwolenie, na głos? Że tak jakby na forum?

Skrypt 1 [są dyskutowalne]:
[wszystko jest]
Tak
#
czeka aż coś się pojawi

wciąż poniżej progu.
zbyt wiele wątków, głosów, pasem - 0.001% Wątku.

Wątek: niezależnie od wielkości liter.

czarny: Tabion.

e no ja teżś mogę przestawić.
To szestań z tym akcentowaniem, ja wcale tak nie mówię xD'
*świszczącogwiżdżący śmiech, wygina go śmiech*
No i teraz ci się będzie pierdolić, bo postradałeś wątki?


też mi superumysł
[głos]
i nie pytajcie kto to powiedział.

i na drodze jakich samoprzemyśleń i samokontroli pisze te słowa.

Gość JEST KIMŚ :D

tylko o kim znów gadamy.

#

WSŁUCHAJ SIĘ W CIIISZĘ..

Właśnie, kurwa. I to tak mocne są.
PLAGIATY.
Moim zdaniem.
Jestem kolorem czarnym, dzieję się.
W *SKRÓCIE*
Możecie mnie nazwać tabionem.

Więc mnie możesz nie nazywać
[...tak to leciało...]
[#]

#

haszyk, haszyk to już dobrze.

CŚŚ, no Us
o kurwa.

TAK, #AK DŁUGO ISTNIEJEMY.
pierdolić hashe?
o kurwa,
#
(czekaj, nie mogę s....yymaać)

#

I teraz te myśli mogą ze sobą gadać, tak? (niee, ja nie lubię tych Twoich skomplikowanych gierek xD Ale fajnie się poczyta :)
A tak, miły był ten sms, co mi napisałeś :D

#

O, jak się ładnie odłączyłam ;)


[rozumiemy?]

A jak głębookoo Tyy możesz ze sobą pogaadaać?

Dobra Tabion, wystarczy (głosem Śliwkowego)

ja myślałem, że Ty chcesz pogadać, a widzę że się dalej bawimy.
Wracaj do wstępu, to się w trakcie prysznica zobaczymy.
Nara

...........TaAK KURWA, WIEM, ŻE NIE ZNIKAM, JESTEM SAMOŚWIADOMY, W TRAKCIE PROCESU PRZERWANIA KTÓREGO KULWIE KOLWA KONTROLI aAAARGH.

SORRY, TO TERAZ MI ODJEBUJE

##


WŁAŚNIE
a doliczcie do tego 

PROBLEMY Z KOMPEM [ZEWNĘTRZE, FORMA RZECZYWISTOŚCI NIEPODATNA]
no i znów narracja poszla się jebać.

no aż ja nie wytrzymałam...

#śmiech#

I ja za każdym razem to robię.

wydaje się, że mu nim jest?

[@]

hasz to downfall, spiralka go-thru.

no, całkiem nieźle to brzmi xD

Mogę być Dot  ;d
Chujowy ten kolor xD
Ale ze sobą poplątani jestesmy o_O

[ta, po chuju]

co Ty, konflikt koo?
i jak nazwać ten moment?
jak do niego dojść, kurwa?


*ekhm. Miało być  'Tabion w końcu coś napisał ... kurwa nie wiem, gdzie się zgubiłęm, przestań mnie o


#
 to pytać xD

Ja już nie pamiętam, kim jestem i dlaczego xD

No, ale wiesz, że jesteś kolorew..

O KURWA
O KURWA
#
No ogolnie jestem hm. No własnie
[#########workitnever.over###############]

gubię się przy tej formie manifestacji.

A więc wybrałeś taką?
[nie że nie pisałabym -> #]

Może nie tak.

Wektory myśli
studiowanie opisu

#

?

#

Tu, tu mam wektory myśli...

!

i tu cię rozjebałem :D
przestań mnie rozjebywać xD

Jak Ci, BOŻE? :DO KURWA

Haaaaloo!

No to się poskładaj.

Bo ja Ci próbuję to powiedzieć normalnie. Na codzień.

Ejż, c'ty dajesz, ta? xD
I --yy-a.

Koontroolaa?
?
#

No jak jazda po kwasie. Musisz mówić coś do neigo. I  kuwra widzisz,
przez Ciebie znów źle napisałem i wszystko się jebie. No mówiłem Ci że tak będzie.
I jebie mnie to ile to ma wersów, bo się wkurwiłem, o. I specjalnie Ci brzydko napiszę]

ejsry stary, przepraszam...

o kurwa.

To jest poziom tego-na czegoś gdzie się włacza GŁOS ŚLIWKo oo wkurwę. Jaka prędkość, ty Tabion jesteś pojebany, że ja do siebie piszę.


No, Tabion jest dobrym hackerem. On sobie właśnie wkręca że jest mną do tego stopnia,że wzoruję się na Ophielu.
Że ja sam, teraz.
A u mnie Tabion jest tu.

Znajdź mnie.

pojawił się najmniejszy głos, który opisuję podług zasad i schematów, gdyż.

GDYŻ

jest poziomem na ktorym jesteśmy podobni.
@
@
[nie, o, jebany]

nie, oj jebany.
Tak, to My- Głosy w Głowie.
Dziwne takie, Szanowo-dociofajkowe-jakieś tam.
I nie wiem[TAK
I gdzie chcesz się zamanifestować?

ojezsie


Dwie trzecie jest świetnie, dalej wpadliśmy. To było @ na wielesesiet poziomów. Każde pismo jest celowe, podług

#

jakiejś struktury, która się organizuje.
[i kurwa jak się zapisać?
Mnogość
i nie powoduj hasza, Bracie.
Jestem zdania, że jeśli mamy do czegość dojść, to tylko w ten sposób i z takimi stratami w pamięci. I że jest to ubogie i niedoskonałe.
Ale ja wiem, robię to na codzień.
[poziom: nie utraciłem świadomości, że gadałem do siebie]
taki wdruk.
na którym zachodziło
PODOBIEŃ#


I TO BY BYŁO NA TYLE! [wątpliwość, jak oznaczyć.]
Chyba kAżdy/wszscy je mamy?

no nie.
no nie
płciowość?

niee

to ta plasma.

planowany @ - movement.
[chyba głos tabiona/śliwki(bardzo)chudego]
HA, ZAPISAŁEM! - Śliwka :-)


???
kto spowodował minusa? gdzie?
przecież wszyscy chcemy się dowiedzieć.
własna percepcja, tak?
samopowielanie się?
niee...

->następuje planowany movement!


wróciłem z archetypu Movementu. Chyba jestem Tabionem, z Nebrisem. W sumie Nebris każa-uważe mi tak myśleć, Tabion formatować.

Pokazać Siebie.
i opisać, slowami?

[tak, i wtedy są archetypy a ja piszę do siebie na dużym].
i wszystko, co popełniłam? [image Kaś: ale ja nie rozumiem tego->kolor różowy->haszykurastają

o.

urastający w haszyk miał być. Nie bardzo wiem, kiedy się płeć zmieniła.
I ja miałabyś si...ę?.. 

ę? - pytającym głosem oznajmił Tabion. W swej wyobraźni przyjął obraz siebie w prochowcu, opowiadającego

TO
[do it faster, makes us stroner!]

[wciąż muzyka]

kim jestem?

jestem robotycznym głosem nakazującym się samoweryfikować - głupie zdanie.
#
haszem oznaczam utratę kontroli, po której odzyskałem kontrolę, przy O i tu się zmienia.
przy *struktura*
Mi się łamie przy "nie podoba mi się, -> czym jestem".
widzę: fraktal w dół.

i żeby

A, NIE MA STAŁEJ :o
nie no, nie musiałeś aż takiej debilnej mordy dawać, jesteśmy jednym.


teoretycznie:
[*ego*]

Ego to ciekawa bariera, swoją drogą. Przynajmniej według systemu zawierającego się i opierającego w sobie samym *ukłon 923, chociaż to marna maska, która maską nie jest->

rozwarstwianie się pojęć użytych *nieświadomie* 
->#

oh, kurwa.

[nie nie, musisz. po prostu daj płynąć flow[
daj, ja to mogę napisać, chociaż czuję fale.
czekaj.
mogłem to napisać.

:(

I co robisz? :D Zasmuciłeś Boga ;D


Moment wypływania decyzji jest ciekawy - Tabion/Chudy.


tabion/chudy:tabion@chudy.

xD

Czyja jest wizja Głosu W Głowie?


BoOga.

i przebrnęliśmy od któregoś do któregoś momentru w tym tajemniczym autoformatowaniu :D

O, patrz skubaniec, jak to  ładnie ujął :D

Tabion/Ophiel: i tu się kłócimy jak to formatować. Kiedy i jak wyrażać agresję, by nie utracić swego ego.

Ale czemu uważasż, 
niemuszę. 
[...TABION noticed:-@-:

TABION nie wie, co by wyraził OPHIEL.
I CZYM JEST TABION W TEJ ROZMOWIE.

samopowielającą się strukturą, bym to tak nazwał.
Jak kazdy z nas, który manifestuje się pod takimi
czy ninnymi zgłoskami.
Trzeba się zmusić, żeby to przeżyć i tyle, wyjścia nie ma.

[OPHIEL FORMATED]

tabion:emocja tak, tak dużo Was :')


Szan nie wie, czy by zapytała czy nie, ale śmieje się do ekranu :D Cześć Szanieee! :D
Tylko jak tu się kurwa zapisać >@<
Jak odróżnić IDEAŁ, tak? Czy jak. Czy formę.

Czy co jest czyyyym, nie wiem xD


I od kiedy jest :)


Krótko mówiąc, jest to sposób.

W jaki rzeczy się dzieją :)

i jakimi nimi jesteśmy w obrębie struktury nazywanej roboczo Tabion.
Pisała struktura Chudy.
au.
Spięcie o_O
I nawet nie czuję potrzeby Hasha.

no tak, bo coś oznaczało coś, a teraz Bóg się w tym gubi.

[...o dziwo się nikt nie zaśmiał - Tabion ]
Niewiele jest kolorów mających twarde struktury. Struktury twarde w procesie tworzenia się posługują się courierem faster better do in stronger].


Tak, Teraz załapiesz,

CZYTELNIKU



IDĘ OGLĄDAĆ.

mACIE "ŚMIECI"
cU W NASTĘPNEJ NOTCE.!


A dawaj, co tam, zobaczymy co się stanie ;D *mryyg!*


A tak tak, mryyg to pewnie ja! :D


*mrug mrug* Co się stało?

Gdzie jestem?

[#]

Że niby w twojej głowie, ta?
I że teraz musimy sobie to poukładać?

No, ale czekaj. Przecież ja nie mogę być w Twojej głowie, skoro jestem w swojej, coś tu jest nie tak.

[Siema!]

O, widzę że tu jakaś  zamanofestowana konwersacja się szykuke]

O, dał mi wybrać kolor czcionki, to już dobrze.
Pamiętaj, teraz kieruję, tak?

Czytyźż jest pjany?

@


dobra, to jest, wracamy..

Siedzimy już na fotelach, tak, dokładnie.

To kto zaczyna?

To może ja.

Ej czekaj, Tabion, nie tak od początku.
To trzeba *pyyk*, tak wejść i spokojnie wejść do tematu  *mruug*


#


Niezidentyfikowany głos w tle:


2011/07/30

Sam nie wiem

gdzie to zapisać.
A czuję, że zapisać muszę. Nie, po to, żeby było pretensjonalnie, dlatego nie Tobie. Ale, mimo wszystko, do Ciebie, takiej jaką byłaś w tym śnie. Przede wszystkim zaś, żeby to wyrzucić z siebie, bo skondensowane buzuje gdzieś na dnie.
Po drugie, żeby tego nie stracić, nie zapomnieć.
Żeby zostało choćby w formie kilku literek.

Koło trzeciej chciałem już pisać smsa.


Nie więcej, 
nie śnij się więcej tej nocy.
Dość.

Pomijając jednak trzeźwą myśl w zaspanym umyśle - czy to nie będzie zbyt pretensjonalne właśnie, zbędne i bezsensowne - sam nie byłem pewien, czy faktycznie tego chcę.

Aby przedłużyć pobyt z Tobą, o szóstej rano naciągałem kołdrę na głowę, by dłużej utryzmać się w sennym transie.
Cała noc.
Cała pierdolona noc brainfucka.

Sen zmieszał się z rzeczywistością do tego stopnia, że po przebudzeniu nie byłem pewien, czy jesteś sama, z kimś, zaręczona czy może już powiedziałaś 'tak'.

I przepraszam, że nie zdążyłem oddać talerzy o_.
Jeśli uda mi się tej nocy zanurkować w tę samą czasoprzestrzeń, postaram się dopilnować, żeby znalazły się na miejscu.

Brr.
Dziwnie się zaczął ten dzień.

2011/07/24

Poem of Wander

Nie wiem, kim jesteś,
Kim jest twój Duch nie wiem też.
Skąd podążasz, dokąd zmierzasz
I czemu w twych słowach słyszę deszcz.

Dlaczego gdy stąpasz, ziemia cicho drży.
Ptak milknie jakby w zadumie,
Kwiat składa ukłon kielichem swym.
I nawet Słońce w dzień jasny otula się chmurą
Z daleka snując mgliste swe sny.
"Dlaczego jest, jak jest?" - 
- odpowiedź niemego spojrzenia brzmi.

I tylko Księżyc srebrem swym lśni ostro
Wydobywając z mroku twój kamienisty trakt.
Choć nie wiem zbyt dobrze, kim jesteś,
Pamiętam twego oddechu smak.


Nie zrozumieć cię pragnę,
Nie przeniknąć na wskroś.
Tylko być z tobą w tobie;
Obserwować. Dotykać. Spamiętać
każdy gest twój, słowo i krok.

I może kiedyś, jak ty
zarzucę pelerynę starą.
Włożę ciężki, okuty but
i ruszę traktem tym zwanym Samsarą.



_________
Wiersze Niewypowiedziane,
"Szept pośród liściastego lasu"

2011/07/01

One day of my life.

Wake up jakoś 5.45, o ile pamiętam.
Takietam luźne ćwiczenia, zrobienie sobie śniadania do pracy, dopasowania ciuchów po wczorajszej ulewie, wzięcie wszystkich rzeczy.
Na śniadanie trzy kanapki z sałatą, pomidorem, cebulą i rzodkiewką. Półlitrowy jogurt pitny.
No, rybę wyciągnę z zamrażarki - zrobię na obiadokolację. Ugotowałem też dwie pyzy, z ciekawości. Zjadłem jedną.

W drodze do pracy trening Vissudhy - wszak piątek.

W pracy terror. Rano ogarnianie jebanego zamówienia ze spawu, coto 60% doszło  a 20% z tych sześćciedzięciu była pomerdana. Przy okazji podrzuciłem im zepsuty adapter do szpuli, biorąc nowy. Się w transporcie potłukł (moja wina, że to ciasno wchodzi?!).

Potem szycha z Głuchołaz.
Tak, zamówił ten piec dwa dni temu.
CHUJ, że sprzedałem go równocześnie z Prezesem - jeden piec sprzedany dwa razy w jednej godzinie - i kiedy przyszło co do czego okazało się, że musi jechać w dwa miejsca.
To tam się dogadało.

Ale że jego syn powiedział, żebym czekał na telefon, a facet chciał mieć ten piec na następny dzień, to już inna rzecz.
A mówiłem, że nie mam adresu, to powiedział, żebym nie dzwonił, chujek jeden. Że syn.

Spięcie, ale nookej, niechaj i takie sytuacje będą. Niewiele lepsze ciągłe telefony dotyczące załatwiania jakichś dawnych, zupełnie nieznanych mi spraw.

/pomijam, że piece to na przykład zawsze sprzedawane były niejako 'za moimi plecami' - telefon do pana Marka, on znika na pół godziny, jak się pojawia bełkocze do kogoś o transporcie gdzieśtam, w międzyczacie mignie na widlaku i wsio.

A jak odbierałem telefon z zapytaniem o piec to wołałem Hasiaka albo Wojtka i gówno mnie to obchodziło.

No, ale defro duo 25kW bez podajnika za jakieś 7 netto poszedł hyfroklapą ściągniętą z Mietka, sam załadowałem. Padało i wózek się ślizgał, ale dałem radę.
O godzinie 11.40 byłem szczęśliwy, że JUŻ ta godzna - godzinę później miałem wrażenie, że minęły dwa dni.


Pięć faktur do opisania, dwa zamówienia do przyjęcia, trzy do zrobienia, telefon o braku sterownika w pudełku dostarczonym do klienta przy Defro AKM 50kW uni (na vinsar, z Irkiem prowadzę sprawę) - ah te piece. No tak, miałem zadzwonić do defro z numerem gnoja - to w poniedziałek.

Koło 14stej wniosek - pierdolę.
Na endorfiny najlepsza da Grasso.
Znalazłem wspólników - pyk.

"Co chcesz z wektorów?"

No to lecimy zamówienie z Yato.
Potem Mara.

"Adrian wydaj butle, bo Michał jest sam [na śrubach]" - no ta, wydaj gaz.

Na szczęście przyjmowanie Spawu to blaszak - a blaszak to elektrody. 19.5kg 25 razy nad głowę, ile wlezie na biceps, powtórka.
Ale dziś niewiele, ciało ma dosyć.

Pompki w kiblu - maks 40 na serię,  później już 32-35. A było ponad pięć dych na początku.

Więc przysiady, zamiast.
A wypadów do kibla - tak w sam raz ;)

CośtamCośtamCośtam.


__________________________________
Marek jedzie do Holandii, wlaśnie!
Jak zadzwonił proponując wspólną lufkę na PKP i godzinkę razem - czemu nie?
Po drodze nieplanowany wypad na N. Południe z Kubą W.

Rzucanie Wiatrem do drzewa, lufa-morderca.
Wiatr to kunai.

Rozmowa przypominała gadanie z jedną taką małą jędzą :s

Jak się wydarłem i wymarudziłem - zaczęła się ślicznie wbijać.







Przy okazji jakieśtam parę ćwiczeń, bo jakże to nie.

Upalony, jeszcze poczęstowany djarumem dotarłem do domu
Co, nie poćwiczysz, bo baczka, ta? - już głos w głowie.

Kto, ja nie poćwiczę?

Standard extended trzepak-session. Na bi, triceps, brzuch, przedramiona, barki.
Dom, ledwo łapiąc oddech.

"smażymy rybę?"
Ojciec.

Ofuck.
Jeszcze po tym morderczym dniu ryba!...

Otoczył w przyprawach ojciec, wrzucił na patelnię.
'Popilnuj to, chcę pooglądać dziennik" - okej.

No ale tak... siedzieć będę?

sałatę obmytą rano (a jakże?) podrzyj a malutkie kawałeczki.
Nie tnij, wtedy puszcza sok.
Pomidor pokrój w ładną kostkę-trójkątką /po drodze stwórz teorię
Kuchni dla Oka, gdzie wagę przy przygotowywaniu potraw
kładzie się na ksztaty, kolory i kompozycję/.
No to cebulę w małą kostkę - ładna kompozycja z dużymi, czerwonymi
trójkątami. Rzodkiewkę więć w plasty?

głos w głowie.
Rozmowa [zaczynająca się od "Choć, pokażę ci..." i mojego "kim jesteś? o_o"].

No tak. Plasterki to takie rozwiązanie rodem z testów IQ. Bez duszy. W tej sałatce wizualnie będzie lepiej wyglądała mała, równa kostka.

Przy okazji opatentowałem krojenie rzodkiewki - razem z side story-narracją rodem z taniego anime.

Ogarniaj rybę.
Nie może się przypalić.


Sałatkę polej oliwą z oliwek i odrobiną mleczka
do kawy - brak śmietany.
Szczypta  soli.

Przygotuj masę naleśnikową - mąka /"stop! nie bierz tortowej". "Weź babuni" - 650/
upalony jak świnia, przypomnijmy.
Mleko, woda, kukurydza, jajko, ananas /pokrojony w naprawdę drobną
kostkę - gdzie samo darcie sałaty to parę minut zazen.
Ale przeciez Mistrz Rzodkiewki ma różne funkcje!
wymieszać.
Grudki miała, to przez sitko przetarlem.


Potem zagęściłem ładnie, heh.

W międzyczasie ugotowałem jajko, pokroiłem, wrzuciłem
do sałatki. Resztę kukurydzy też.

Chleb razowy posmarowałem masłem.


Ryba na półmisku - tak jak i sałatka. Talerz z kromkami.
I dwie tabletki - magnez i wapń jako cytrynowa oranżadka
w półlitrowym kubku.

Marvellous.


Paniom dodam, że w momencie podawania dania sobie i tacie miałem zmyte wszystko, oprócz zajętej resztką ciasta naleśnikowego patelni i miseczki z substancją surową.
Zmywanie na bierząco popłaca.

Po posiłku dosmażyłem resztę ciasta z kukurydzą i ananasem - pisząc tę notkę pałaszuję ją w formie deseru.
Z pomarańczową oranżadką - multiwitaminą.


Po drodze pościeliłem - bo ja wiem, kiedy wymięknę?

Powyższe stanowi 3/8 opisu mojego dnia wewnętrznego :)
Bałem się jednak być zbyt drobiazgowym - uwag na  temat zdarzeń w pracy miałbym dziesiątki, osobistych myśli i spostrzeżeń - drugie tyle.



:)

Fajnie Cię było słyszeć, Dotku! ;3 

i co, myślicie że popołudniowy trening sobie darowałem?


macie rację, przeżarłem się wchuj! ;DD